niedziela, 2 lipca 2017

DZIAŁO SIĘ- SPRAWDŹ- świadectwa, Duch ŚWIETY.


- Może niektórzy przyszli tu z listą rzeczy, które chcą od Boga dostać; to nie jest dobra modlitwa; jesteśmy tu, żeby uwielbiać Boga - mówił Bashobora podczas rekolekcji na warszawskim Stadionie Narodowym. Charyzmatyczny duszpasterz przyjeżdża regularnie do Polski, by głosić swoje kazania dla wielu tysięcy wiernych.

HYMN TEGOROCZNY:
OJCIEC BOSHOBORA I MATKA BOSKA CZĘSTOCHOWSKA, KTÓRA NAWIEDZA NOWĄ DIECEZJĘ- ALE SKŁAD:


Poszczególne trybuny na Stadionie zostały wypełnione po brzegi. Tłumy śpiewają, rozmawiają, podekscytowane oczy skierowane są na scenę w centralnej części płyty, gdzie w kolorowych strojach tańczą młodzi ludzie. Wydawać, by się mogło się, że to kolejny koncert, który odbywa się na PGE Narodowy. Jedyne, co wyróżnia publiczność od innych są ściskane w garści Pisma Święte i różańce. I gigantyczne kolejki do spowiednika, które są dłuższe nawet od tych po hot-dogi i zapiekanki.

RADOŚĆ W TAŃCU FLAG:



ŚWIADECTWO DZIEWCZYNY:
Wśród tych osób, które chciały zobaczyć na żywo o. Bashoborę jest nastoletnia Weronika, która już po raz drugi uczestniczy w rekolekcjach prowadzonych przez duchownego z Ugandy. Jak sama mówi w rozmowie z WawaLove.pl przyjechała, bo "uwielbia uwielbiać Jezusa". - W jakiej intencji przyjechałam do Warszawy? Chcę, by Bóg wyprowadził mnie dalej, bym z większą pewnością mogła głosić jego słowa - przyznaje Weronika i dodaje, że chce podziękować za wiele łask, jakie otrzymała.
- Kiedyś byłam zamkniętą w sobie dziewczyną. Zmagałam się z depresją, mój ojciec był alkoholikiem. To oznaczało ciągłe kłótnie, interwencje policji, czasami nie miałam, jak wracać do domu - opowiada Weronika i wspomina, gdy z mamą zdecydowała się na roczną tułaczkę po mieszkaniach znajomych. Przyznaje, że to był najlepszy rok w jej życiu.
- W tym samym czasie chorowałam na chrzęstniaka. To jest nowotwór kości, cierpiałam na straszne bóle kręgosłupa kręgosłupa Tak, że nie mogłam chodzić - wspomina Weronika. - Gdy ktoś mi wtedy mówił na pocieszenie, że "Bóg uzdrawia" to myślałam, że to science fiction. Myślałam, że cierpienie, które otrzymałam musi być ciągłym bólem. Myślałam, że na to zasłużyłam.
Weronika zmienia zdanie niedawno. Jak sama przyznaje, "Bóg uwolnił ją" z depresji. - Nauczył mnie przebaczyć winy popełnione przez ojca. Co więcej pomógł mi wyzdrowieć - przyznaje dziewczyna. Gdy pytam, jak to się stało, wspomina wizytę u lekarza, który po pół roku stwierdził... zanik chrzęstniaka. - Doktor spojrzał na jeden i drugi rentgen, aż w końcu na mnie i zapytał: "to po co Pani tu przyszła? Ja nic nie widzę". Byłam w szoku. Teraz chodzę, biegam, skaczę, tańczę podczas modlitwy. Zresztą sama widziałaś - śmieje się Weronika.

WIDZICIE TO? WIELKA ADORACJA-  TAM, GDZIE NA MECZACH SIEDZĄ VIP-Y



REŻYSER:



UWIELBIENIE(nie tylko starsze babcie)



Mariusz na pytanie, dlaczego dziś jest na Stadionie Narodowym odpowiada: jestem chrześcijaninem i wymagam dużo od siebie. Chce przekazać wiarę swoim dzieciom i chcę pomóc innym ludziom. Tu obok jest syn mojego brata - wskazuje na wózek, który stoi obok niego. - To jest Kuba, cierpi na porażenie mózgowe. Nie mówi, nie chodzi, a ma tyle samo lat, co moja córka.
W Warszawie modlą się w trójkę - przynajmniej chciałby tego Mariusz. - Zabrałem tu swojego brata, bo on musi się nawrócić. Kuba jest jaki jest, nie można nic z nim zrobić, ale wierzę, że w tym dziadostwie jest Pan! - podkreśla donośnie. - Jan Paweł II mówił, że jest czas niepokoju, ale i nadziei. Nie musi być nas dużo, ale musimy być prawdziwi - mówi Mariusz, próbując przekrzyczeć się przez hałas dobiegający ze sceny.

Wszystko wielbi:


ALE KONCELEBRA:


MONSTRANCJA WOOW:


CHWAŁA:


JEDNI ZA DRUGICH SIĘ MÓDLCIE:


OŁTARZ:





JAKBY KTOŚ CHCIAŁ POWRÓCIĆ TU DO WCZORAJ, DO NAJCIEKAWSZYCH FRAGMENTÓW, TO TO JEST TU:


ZAPRASZAM AS

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza