poniedziałek, 21 maja 2018

CZAS SPEŁNIAĆ PROŚBY- WIADRO, MOST W WARSZAWIE I KROWA.


TERAZ MUUUUSIMY WOŁAĆ  DUCHA DO SWEGO ŻYCIA:



NO I POWIEDZMY, ŻE DRĄŻYŁ MNIE ABY...........

Spełnić obietnicę daną moim uczniom - nowemu już pokoleniu.

 Czasami słyszą z moich ust powyższy tekst i pytają się o co chodzi. Otóż skwapliwie wyjaśniam, że jest to moje ulubione przekleństwo. Człowiek to taka istota, która musi czasami odreagować spiętrzone emocje i to nie jest nic złego, jeśli nie uderza w inną osobę. Są też powszechne przekleństwa tzw. wulgaryzmy, które mieszają z błotem nasze człowieczeństwo - o tym napiszę później albo zapraszam na blog: FAJNA KATECHEZA. Jak więc dać upust tej rozsadzającej nas energii i nie poniżyć siebie i innych?
Mieszkając w Warszawie podczas studiów, mieliśmy problem z tym, co mówimy. Jako nieposkromiona "pochłaniaczka" książek znalazłam w utworze Joanny Chmielewskiej doskonały tekst do wyżycia się i pozostania na odpowiednim poziomie kultury. Otóż znana z dowcipu i wielkiej fantazji pisarka zaproponowała NOWE przekleństwo, które skwapliwie przepisałam, powiesiłam w pokoju w akademiku i kazałam czytać w ataku agresji, w lawie emocji, w burzy hormonów, nawałnicy epitetów, wybuchu złości itd. itd. Zapewniam was, że działa. Oto ono:

KURZA, PARSZYWA, NIE DOJONA, W GALAKTYKĘ KOPANA, Z  WIADERKIEM WĘGLA PRZEZ MOST PONIATOWSKIEGO  W TĘ I NAZAD GANIANA KROWA.

Zazwyczaj cała zbędna energia idzie na przeczytanie, przypomnienie bądź wyrecytowanie powyższej formułki.  Mam tylko wielką prośbę: nie każcie mi tłumaczyć dlaczego krowa, dlaczego kopana, dlaczego  most Poniatowskiego, dlaczego akurat wiaderko węgla itd. Pytania proszę kierować do nieżyjącej  już pisarki, która wzmocniony beton potrafiła przemienić na genialny lekki humorek. 
Pozdrawiam mocno życzę przyjemnej nauki i chrzanić te emocje.


NO I
MOICH MĄDROŚCI.

JESZCZE ON I MY, ODDAJMY MU CHWAŁĘ ZA TEN DZIEŃ-PONIEDZIAŁEK MINĄŁ JUŻ CUDEM:


AMEN!
AS


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza