czwartek, 28 lipca 2016

DOJECHAŁA, A TERAZ SIĘ DOWLOKŁA NA SPANIE.

Kochani,co za szaleństwo,trzeba przyznać,że trzeba się znaleźć w Krakowie,aby to zrozumieć.
Ale od początku. Do Krakowa dotarłam KLIMATYZOWANYM, rozumiecie to! Bóg jest dla mnie milosierny-bylo niebiańsko.

A to już Kraków:
To setki młodych z prawie wszystkich krajów świata.

 To komercja oferuje solarnego papieża-- kiwa się na baterie słoneczne..
Tu przy dworcu jedne z.setek miejsc, gdzie wydawane jest jedzenie na talony pielgrzyma. 

Tu przydworcowe toyki-pierwszy cud- nie ma kolejek- ale w sekrecie powiem, że papieru już( o 17.00) też nie było.
Tu jedna z wielu potężnych scen, gdzie odbywają się koncerty.

A tu po prostu w kręgu się modlą.


Dla bojących się uspokajacze- uzbrojeni po zęby policjanci- tu na dworcu- bardzo sympatyczni.


A to pamiątki z polskiej kultury i z Krakowa.

No a teraz to już rzeki młodych - niesamowite.




A tu pani Ala skusiła się na orzeźwiający soczek-pycha.

Głód dopada wszystkich.

A to wyroby w pasmanterii proponowane na ŚDM - grunt to się dopasować i mieć fantazję.


A tu sielskie degustacje i
typowe kolejki.



A to mały filmik z tramwaju.
AS

A to mały filmik z t
 DOPIERO POCZĄTEK, ALE MAM DLA WAS RZECZY, KTÓRYCH GDZIE INDZIEJ NIE ZNAJDZIECIE.
DO JUTRA-A WŁAŚCIWIE DO DZIŚ.
AS

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza