piątek, 29 lipca 2016

Kraków sparaliżowany...a FAUSTYNA rządzi.


Powiedziałam baj baj Łagiewnikom, ale trzeba jeszcze dotrzeć do Starego Miasta - a to kawał drogi. Wychodząc z klasztoru widzę busik i myśl- zapytaj, żeby chociaż do tramwaju podwiózł. A  kierowca macha ręką: wsiadaj. Ja mam ten problem, że bym się zaraz na szyję rzuciła - a zapominam ile mam lat. ALE dałam rady.  A pan do mnie, że to on paniusi z pomarańczową parasoleczką zdjęcia robił a najpierw telebim zasłaniał, wiec mnie zna. OK, jestem w 7 niebie, a on 10 niebo, proponuje, bo ma uprawnienia, że go policja nawet do apartamentów papieża wypuści. I gdzie chce jechać? Ja oniemiałam, co u mnie rzadkie i jadę. NIE UWIERZYCIE - zawiózł mnie pod sam Wawel, gdzie tylko karetki BOR, papież i policja jeździli. NAPRAWDĘ I CO NIE ZNAJOMOŚCI?
A to ten gość.

Przy okazji pogadaliśmy, że jest RYCERZEM KOLUMBA, MA 4 dzieci i wczoraj wiózł amerykańskiego biskupa, którego prosił o błogosławieństwo. Super gość, bo mnie nawet młodą nazwał. Czyż nie 11 niebo?

A tu Sienicka przelewitowała pod Wawel- no i nie cuda?

A tu zamknięty Kraków- samą prawdę piszę.


No i czyjeś zachwycone miny pieszymi wędrówkami.


A to szustakowi dominikanie i ich ewangelizacja.


Dominikańskie duszpasterstwo.






I TU MAŁA PRZERWA, ALE NIE KONIEC DNIA. ZROBIŁAM JESZCZE 1 genialną rzecz na miarę mojej "mądrości"- ale o tym za chwile.  AS

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza