sobota, 30 lipca 2016

Sienicka NIE stoi pod oknem papieskim - i Kraków nocą.


A tu taki krótki filmik, że nie tylko my sie dobrze bawimy na ŚDM, czyli księża wymiatają na scenie:

A tu " magiczny Kraków" i wesoły autobus nocą.

Tu w oddali majaczy( to słówko dedykuję pewnej uczennicy i wpisuję do słownika SMARTFONA) okno papieskie na Franciszkańskiej.

I tu muszę opisać pewne szczegóły mojego geniuszu, który jak by miał skrzydła, to by latał jak gołębica-parafrazując.
Jak pamietacie przelewitowałam z Łagiewnik pod Wawel i na nóżkach poszłam szukać okna papieskiego. Po drodze zdawałam inteligentne pytania, na które odpowiadali przeinteligentni krakowianie, których próbowałam wyłapywać w tym tłumie. Nie wiem czy wiecie, ale rodowity krakowianin był tam cennym łupem, bo wiedział gdzie jestem i gdzie mam iść. Pomimo wskazówek bylam bardzo zdziwiona, że dotarłam pod Dominikanów no i zaczęłam zachwycać się ich ewangelizacją,co pisałam wcześniej. W międzyczasie rozmawiałam przez telefon z pewną osobą, która zakazała się wymieniać. Było około 19.30. Prowadzac godzinną konwersacje mówiłam, że idę pod okno Franciszka. Kiedy zlapalam faceta obok knajpy i pytam się o cel powiedział: 50 metrów dalej. Aha. I wiecie co zobaczyłam? To co poniżej:




Zatloczone do granic możliwości 55 metrów, które mogłam przebyć 2 godziny wcześniej i gadać pod oknem czekając na Papieża. A tak zostały mi powyższe majaczenia. No genialnie!
A mogło być tak:
Super, nie?Ale Pan Bóg łaskawy i dał mi to zdjecie, którego historię opowiem później.
I CO ZOSTAŁO NA POCIESZENIE? OCzywiście lody czekoladowe! I jak ja mam schudnąć?
Wasza odchudzająca się, genialna katechetka. AS

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza